Nad Jeziorem Michigan - jak w Kalifornii
*“Czułam, że łóżko ucieka spode mnie...”
*Po wstrząsach, nastąpiła fala... przemocy
Alicja Patko nocowała akurat u córki. W centrum Chicago, w apartamencie wieżowca, na 24. piętrze. “Nad ranem poczułam, jak łóżko ucieka spode mnie” - wspomina. “Obudziłam się, cała spocona ze strachu. Myślałam, że miałam jakiś upiorny sen. Dopiero po sekundzie dotarło do mnie, że wszystko naprawdę się chwieje! I że to nie sen, tylko prawdziwe trzęsienie ziemi. Na szczęście trwało krótko. Ale skąd u nas, w Chicago takie kataklizmy?!”
Dobre pytanie. Ale nie tylko pani Alicja była zaskoczona wydarzeniami. W miniony piątek (18 kwietnia), rejon Środkowego Zachodu USA, z Illinois i Chicago włącznie, został nawiedzony przez niezwykle silne, jak na te tereny, wstrząsy. Sejsmograf odnotował maksimum 5.2 stopnia w skali Richtera.
-Z początku myślałam, że to moje koty rozrabiają, ale potem zobaczyłam, jak po podłodze przesuwa się moje krzesło - wspomina Sherry Dickman z Crete w Illinois.
-Wydawało mi się przez sen, że to mąż wyszedł do pracy, zapomniał i wali do drzwi, żeby mu otworzyć - mówi Christine Chalkey ze Streator.
-Ze ścian wydobywał się łoskot, jakby biegały tam tysiące szczurów - komentuje Kim Tippetts z Belvidere.
-Wszystko się pode mną trzęsło - wspomina Jane Pollitt z Peorii. -To mnie obudziło.
Zaczęło się o 4:36 rano.
Epicentrum znajdowało się w West Salem (Illinois), przy granicy z Indianą, ok. 230 mil na południe od Chicago, na głębokości 10 km. Powodem wstrząsów, odczuwanych nawet w Kansas, Wirginii Zachodniej, Michigan, Tennessee i Kentucky było - nieznaczne na szczęście - przesunięcie się dwóch potężnych, podziemnych płyt skalnych. Trzęsienie ziemi objęło obszar 120,000 mil kwadratowych. W wielu miastach i miejscowościach pękały ściany i szyby w oknach. Gdzieniegdzie poleciały kominy. Ulice i chodniki usłane zostały cegłami.
W Mt. Carmel, 20-letnia Whitney Schulte, śpiąca w domu rodziców, obudziła się od wstrząsów, które zrzuciły budzik z szafki nocnej.
-Trwało to 35-40 sekund - wspomina. -Obudziliśmy się wszyscy z gorączkowym pytaniem na ustach, co się dzieje!
W tej samej miejscowości ucierpiały niektóre biznesy. Miejscowy sklep monopolowy Wagon Wheel Discount Liquor poniósł znaczące straty. Jak wyjaśnia właściciel, Mike Dunkel, z półek spadały butelki z alkoholem, ze ścian - lustra i akcesoria.
Tomek Rzymkiewicz z Arlington Hights
również odczuł wstrząsy.
-Obudziłem się wraz, moja mama, która akurat odwiedziła mnie w Stanach, też - wspomina. -Myślałem, że to sen. Dopiero rano dotarło do nas, co się naprawdę stało. Nie spodziewaliśmy się, że coś takiego może się u nas zdarzyć.
W Bellmont, cegły z rozchwianych budynków spadały na chodniki. W Evansville (Indiana), luzowały się dachy i werandy. W dzielnicy Gold Coast w Chicago, z półek spadały książki. Szczekały psy, wariowały koty.
W Illinois i w rejonie Chicago, wstrząsy sejsmiczne, wbrew pozorom, wcale nie są taką rzadkością. Z reguły bywają jednak znacznie słabsze. Ostatnie, silniejsze trzęsienie ziemi w tym rejonie miało miejsce w 1968, o sile 5.4. Natomiast naprawdę groźne, o sile 7 stopni, zdarza się tu średnio raz na ok. 1,500 lat. Następny - jak szacują naukowcy - czeka nas za ok. 1,000 lat. Dla porównania - podobnie silny kataklizm miał miejsce w Kalifornii, w 1994, powodując śmierć 57 osób. Najgroźniejszy wstrząs, odnotowany w historii, zdarzył się w tym rejonie w 1811 i 1812, gdy skala przekroczyła 7 stopni.
Przez Indianę i południowe rejony Illinois biegnie Wabash Valley - strefa sejsmiczna, gdzie wskutek tarć podziemnych płyt często dochodzi do wstrząsów. Mimo to zaskoczeniem była
kolejna fala mniejszych trzęsień ziemi.
Do poniedziałku, w ciągu trzech dni, odnotowano ich 13. Najsilniejszy, o skali 4,6 stopnia zdarzył się w ten sam piątek. Spowodowało to zrozumiałe zaniepokojenie władz - rejon Środkowego Zachodu przygotowany jest raczej na tornada, niż trzęsienia ziemi. Gubernator Illinois - Rod Blagojevich, wydał w tej sprawie publiczne ostrzeżenie i instrukcję, zalecając ostrożność oraz przygotowując mieszkańców na kolejne możliwe wstrząsy (www.Ready.Illinois.com)
Nie był to jednak koniec dramatycznych wydarzeń. W weekend, najeżony trzęsieniami ziemi, odnotowano wyjątkową falę przestępczości. W piątek, sobotę i niedzielę postrzelono 37 osób, z których 8 zginęło. Tak dużego natężenie groźnej agresji, w tak krótkim czasie, nie notowano jeszcze w historii Chicago. Wprawdzie niektórzy twierdzą, że wpływ na to miała również cieplejsza pogoda, ale nie może to być jedyne
wyjaśnienie fali zbrodni.
*Marcus Hendricks (34) siedział w swym biurze na południu Chicago, gdy został postrzelony przez Bennie Teaguę z... AK-47. Otrzymał postrzał w brzuch. Rana okazała się śmiertelna. Hendricks najął Teaguę latem zeszłego roku, jako pomocnika hydraulika. Nie wiadomo, co spowodowało wybuch wściekłości u napastnika.
*Melvin Thomas (18) został zastrzelony w Harvey.
*Rhonall Savala (18) został zastrzelony w Chicago.
*Ricardo Sanchez (65) z Chicago zginął w strzelaninie.
*Raul Lemus (28) dostał kilka kul i zginął w Chicago, gdy w warsztacie samochodowym czekał na naprawę swego auta.
*Edward Black (25) został śmiertelnie postrzelony w pierś, w Lawndale.
To tylko niektóre przykłady. Doszło do tego, że komendant policji chicagowskiej Jody Weis przyspieszył planowane na lato wysłanie na ulice miasta patroli SWAT, a więc jednostek antyterrorystycznych. Ten pokaz siły ma odstraszyć przestępców. Nie zlikwiduje jednak źródła problemów.
Co się więc dzieje? Niektórzy twierdzą, że trzęsienia ziemi powodują zaburzenia elektromagnetyczne ziemi, przenoszone na organizmy żywe. Zdaniem psychologów, objawy takiego oddziaływania to bóle i zawroty głowy, wahania ciśnienia krwi, zmiany nastroju, a nawet
napady agresji i niewytłumaczalnego rozdrażnienia.
Zwykle, w tego typu przypadkach kataklizmów policja notuje zwiększoną liczbę przestępstw. Podobny efekt znają górale, którzy podczas halnego cierpią na niewytłumaczalne zmiany nastroju, co prowadzi do mnożenia się przypadki agresji.
-W weekend, kiedy dochodziło do wstrząsów, odnotowałam wyjątkowo wielu klientów - wspomina Alicja Patko, współwłaścicielka popularnego sklepu zielarskiego Miracle Herbs w Chicago. -Ludzie brali środki od bólu głowy i na uspokojenie. Takiego ruchu dawno nie było.
Odnotowano też wiele interwencji w gabinetach lekarskich i w domach pacjentów. Częściej, niż zwykle, patrole policyjne ruszały do bójek, awantur domowych i innych wydarzeń, związanych z przemocą.
-Nie ma wątpliwości, że pogoda i zjawiska natury mają wpływ na zachowania człowieka - wyjaśnia znany bioterapeuta, Ireneusz Stobiecki, praktykujący w Stanach, Kanadzie i Polsce. -W swej praktyce zauważyłem, że np. podczas śnieżyć czy innego załamania pogody, ludzie często bywają zdezorientowani i zagubieni, przeżywając
silne stany depresyjne.
Gwałtowne zjawiska, jak trzęsienia ziemi, tajfuny, tsunami czy erupcje wulkanów mogą jeszcze bardziej zaostrzać te reakcje, powodując nawet stany nadpobudliwości czy agresji.
Na szczęście, trzęsienia ziemi nie zdarzają się w rejonie Środkowego Zachodu zbyt często. Nie ma jednak wątpliwości, że wcześniej czy później, coś takiego ponownie się wydarzy. Nie tylko zresztą tam. Oprócz Kalifornii, nie są bezpieczne - tak wydawałoby się spokojne - stany, jak New Jersey czy Nowy Jork. I tam od czasu do czasu trzęsie, choć na znacznie mniejszą skalę, niż w gorących stanach czy choćby Illinois.
Spokój, spokojem, warto jednak pamiętać, że wcześniej czy później musi nastąpić poważniejsze uderzenie. Wprawdzie, w odniesieniu do Środkowego Zachodu, trafia się ono raz na 1,500 lat, ale - jak twierdzą sejsmolodzy - ten dzień może nastąpić... już jutro.
Nie ma jednak co wpadać w desperację. Lepiej wziąć przykład z Billa Harrisona (76) z West Salem, a więc epicentrum ostatnich wstrząsów.
-Nie ma się czym podniecać
- mówi dziadek. -Ziemia drżała u nas już wcześniej i nadal będzie drżeć.
Harrison, po wygłoszeniu tej mądrości, przez cały weekend siedział w pozbawionym szyb oknie swego domu i spokojnie machał… przejeżdżającym samochodom, ostrożnie omijającym leżące na jezdni pozostałości trzęsienia ziemi.
Przynajmniej w jednej branży wstrząsy spowodowały pozytywne ożywienie. Sprzedawcy ubezpieczeń mają pełne ręce roboty. Do tej pory, na Środkowym Zachodzie sprzedawano polisy na trąby powietrzne i powodzie. Teraz dochodzą trzęsienia ziemi. Próbuje to wykorzystać pewien rodak. Pan Leszek spod Chicago, zgłosił swemu ubezpieczycielowi domu, że wskutek wstrząsów... spadł z łóżka, mocno się potłukł i oczekuje finansowej rekompensaty. Nie ma tego złego...
Andrzej Wąsewicz